Szukaj
  • lek. wet. Justyna Frańczak

Mini Lopy, karzełki Teddy - króliki doskonałe, czy aby na pewno?

Jestem zła… W czasach pandemii, gdy ludzie zostali zamknięci w domach, masowo zaczęto kupować gryzonie i króliki. Obecnie przeżywamy wielkie boom na minilopki, teddy i inne „rasowe” króliki. Wyselekcjonowane, zmienione, tak aby człowiek zakochał się od pierwszego spojrzenia. Kupujemy je, bo są słodkie i urocze… a potem zaczynają chorować i nagle przeżywamy zderzenie z rzeczywistością.



Królik to tykająca bomba zegarowa, to powtarzam na każdej wizycie. Rano jest zdrowy, ma apetyt, bryka jak szalony, a po powrocie z pracy widzimy, że królik wymaga natychmiastowej pomocy specjalisty. Taki organizm, tak jest, nie przesadzam. Leczenie też nie należy do najtańszych. Przy niedrożności jelit to koszt od 200 do 2,5 tysiąca złotych w zależności kiedy wychwycimy problem i czy skończy się na podaniu kilku leków na wizycie, czy zabiegu chirurgicznym ratującym życie i kilkudniowej hospitalizacji, aby ustabilizować zwierzę przed oddaniem go do domu.

I powiem coś, co pewnie nie spodoba się wielu (wielu, bo w czasach pandemii namnożyło się tylu hodowców, że nawet nie zliczę), ale jak dotąd nie poznałam ani jednej hodowli, którą mogłabym polecić w 100%, wręcz jestem do nich negatywnie nastawiona. Źle rozpoznana płeć? To standard, nawet hodowcy się z tym nie kryją, bowiem jest taka legenda, że u małych zwierząt nie da się jej rozpoznać… Podanie prawdziwej daty urodzenia zwierzęcia też jest nie do uzyskania. Hodowca musiałby w takim przypadku odczekać 8 tygodni, aż będzie można bezpiecznie oddzielić malucha od mamy, a skoro ktoś chętny zgłosił się po zwierzaka, to trzeba wpisać w metryczkę wymyśloną datę i wepchnąć królicze dziecko, które ledwo zaczęło skubać stały pokarm, przecież nie można stracić klienta i trzeba zrobić miejsce na kolejny dochodowy miot. No i najważniejsze – wraz z królikiem należy przekazać właścicielom kilka barwnych historyjek, bajek, jak dla dzieci na dobranoc. To ma uśpić naszą czujność. Przecież życie z królikiem to istna sielanka. Kto z nas nie marzył, aby wyjść boso na łąkę oblaną rosą, gdzie kica stado mięciutkich króliczków… Ach, przepraszam, jakie stado, przecież hodowca nie wspomina, że królik to zwierzę stadne. - No to kica jeden króliczek.

Przyjeżdżamy z nim do domu i nagle się budzimy z cudownego snu… Bo króliczek jest oblepiony w rzadkim kale, smarka ropą, wszystko pogryzł, a na dodatek siknął z pół obrotu na ścianę, do której przykleiły się liniejące kępki futra. Witamy w realnym świecie.



Więc jak to jest z tymi króliczkami? Idąc od początku:

1/ NOS

Króliki bardzo często są nosicielami Pasteurelli, czyli bakterii doprowadzającej do zakaźnego zapalenia nosa, nierzadko kończącego się powstaniem rhinolitów w nozdrzach, czyli takich kamieni w nosie, składających się z rozłożonych przez bakterie tkanek budujących królicze nozdrza. Królik z katarem zazwyczaj ma ten katar już przez całe królicze życie w mniejszym lub większym natężeniu. Przy każdym kichnięciu, królik wykichuje bakterie i rozsiewa je w naszym mieszkaniu. Warto pamiętać, że bakteriami może zarazić się nasz inny zwierzak, ale też my sami.

Jeżeli biorąc królika z hodowli, widzicie, że nosek jest wilgotny, zabrudzony to nie dajcie sobie wmówić, że to normalne. To oznacza, że zwierzę jest chore.



2/ OCZY

Pamiętacie jakie są konsekwencje spłaszczonych pyszczków u psów ras brachycefalicznych? A zwróciliście uwagę, że te śliczne króliczki z okrągłą główką mają tak samo płaskie pyszczki? No właśnie… Od oka do nosa biegnie taki wąski kanalik łzowy, który ma za zadanie odprowadzać łzy do jamy nosa. U królików z prawidłowym pyszczkiem kanalik działa jak należy, natomiast przy spłaszczonym ryjku, kanalik nie ma miejsca, często się zatyka i czasem dochodzi do nieodwracalnych zmian, które powodują, że królikowi łzy spływają po futerku, zamiast kanalikiem. Królicze łzy są lepkie, oblepiają futro i często doprowadzają do odparzeń skóry w okolicy oka. Takie zwierzę wymaga regularnego (kilka razy w ciągu dnia) oczyszczania skóry i futra w okolicy oczu. Czasem dodatkowych kropli do oczu.

Więcej o brachycefalizmie u królików możecie poczytać w tekście mojego kolegi lek.wet. Łukasza Skomoruchy: https://naturalniewwarszawie.blogspot.com/2020/09/o-cenie-bycia-uroczym-czyli-jak-czowiek.html

U ras długowłosych również należy sprawdzać, czy futro nie wchodzi do worka spojówkowego i nie powoduje urazów mechanicznych oka. W takim przypadku musimy kilka razy dziennie przeczesać futerko, żeby odsłonić królicze oczy. Albo obciąć futro wokół oczu.



3/ ZĘBY

Królik oprócz siekaczy z przodu ma jeszcze schowane w głębi pyszczka zęby policzkowe. Wszystkie zęby rosną przez całe życie i ścierają się podczas jedzenia pokarmu o dużej zawartości włókien roślinnych. Ale gdy królik ma krótki, spłaszczony pyszczek, to zęby nie mieszczą się. Zaczynają się przemieszczać, wyginać i deformować kości twarzoczaszki. Nie ścierają się prawidłowo, bo nie mają antagonistycznych zębów ułożonych w prawidłowej linii. Królik zaczyna być wybredny, nie jest wstanie jeść tego co zwykle, bo sprawia mu to ból. Zęby przerastają i kaleczą mu język lub policzki. Wymagane są regularne korekcje w lecznicy weterynaryjnej co 2-8 tyg, w zależności od problemu z jakim będziemy musieli się zmagać. Czasem okazuje się, że wymagane są zabiegi chirurgiczne usunięcia kilku zębów.



4/ USZY

Dziki królik ma stojące uszy, którymi porusza nasłuchując, czy w pobliżu nie czai się jakiś drapieżnik. Codziennie je czyści wkładając końcówkę tylnej kończyny do kanału słuchowego i wydłubując zalegającą woskowinę. Człowiek jednak dąży do idealnej kuli w wyglądzie królika i stworzył baranki z klapniętymi uszami. Nic ma nie sterczeć, nie odstawać, króliczek ma być kudłatą kuleczką. Co za tym idzie? Kanał słuchowy jest zwężony, wydzielina nie może się prawidłowo ewakuować. Królicza łapka nie jest już w stanie wyczyścić uszu. Dodatkowo, ograniczona cyrkulacja powietrza przez klapnięte uszy sprzyja rozwojowi infekcji. Niestety wiele królików z klapniętymi uszami z czasem stają się głuche, puszki bębenkowe ulegają przebudowie przez toczący się stan zapalny. Tworzą się ropnie, czasem dochodzi do porażenia nerwów twarzowych. Królik wymaga operacji wyszycia kanału słuchowego, a nawet otwarcia puszki bębenkowej. Niesamowity ból i dyskomfort dla zwierzaka, bo człowiek chciał, żeby uszy były klapnięte…




5/ ŻYWIENIE

Legenda hodowlana głosi, że królik może jeść świeże rośliny dopiero jak osiągnie 6 miesiąc życia. Proszę, pokażcie mi choć jednego dzikiego królika, który czeka pół roku, żeby skubnąć zielonej trawy. Otóż nie, królik może, a nawet powinien jeść jak najwięcej świeżych roślin, ale – właśnie, jest jedno ale… Musi być zdrowy, nie zarobaczony. Hodowle zamiast odrobaczyć porządnie stado, wolą podawać zakwaszacze do wody, tajemnicze holenderskie/belgijskie/zagraniczne granulaty z kokcydiostatykami żeby trzymać pasożyty w ryzach i nie dopuścić do ich nadmiernego rozwoju. Ale po zabraniu z hodowli, gdy królik jest w stresie, przez co spadnie mu odporność, pasożyty rozmnażają się i atakują, doprowadzając do wzdęcia, biegunki, a nawet śmierci królika.

Znam przypadki, że hodowca wydając królika do nowego domu pakuje w wyprawce leki na kokcydia z rozpiską jak podawać. Widzicie ten absurd? Płacicie kilkaset złotych i dostajecie chore zwierzę z torebką leków.


6/ TEJ RASY SIĘ NIE KASTRUJE

Tu kolejny mit do obalenia. Nie ma rasy królika, którego się nie kastruje. W lecznicach specjalizujących się w leczeniu drobnych ssaków kastruje się kilkunastogramowe myszy, to dlaczego nie królika? Jeżeli królik osiągnął odpowiedni wiek to jak najbardziej można, a nawet należy go wykastrować. Samice bez tego zabiegu mają urojone ciąże, są agresywne, narażone na ropomacicza oraz nowotwory macicy, które mogą dawać przerzuty do płuc. Samce znakują teren moczem, kopulują z przedmiotami, nogami właścicieli. W dodatku, bez kastracji nie mogą żyć w stadzie, a królik jest zwierzęciem stadnym i trzymając go w pojedynkę, krzywdzimy go.



7/ KILKA WAŻNYCH FAKTÓW

- Pamiętaj, że królik zawsze będzie królikiem. Będzie skubał ściany, gryzł meble, książki i dywany. Zdarzy mu się nasikać na kanapę, czy świeżą pościel. Chętnie pokopie w doniczce Twojej kolekcjonerskiej rośliny oraz zje jej liście, nawet jeśli jest trująca i doprowadzi go do choroby.

- Mimo dużej dawki ruchu wymaga przycinania pazurków co miesiąc-półtora.

- Nawet jeśli nie wychodzi na zewnątrz, ani nie ma kontaktu z obcymi królikami – wymaga regularnych szczepień i kontrolnego badania kału. O szczepieniach poczytacie tutaj: https://www.gryzoniowy.pl/post/kr%C3%B3licza-profilaktyka-szczepie%C5%84

- Królik nie robi sobie głodówek, jeśli nie chce jeść to oznacza, że coś się dzieje i musisz NATYCHMIAST pokazać go lekarzowi weterynarii. Każda godzina się liczy, po kilku godzinach niejedzenia, możemy już nie zdążyć pomóc Twojemu zwierzakowi. Więcej o niedrożnościach jelit: https://www.gryzoniowy.pl/post/niedro%C5%BCno%C5%9B%C4%87-jelit-u-kr%C3%B3lika

- Króliki linieją, futro jest lekkie i fruwa po całym mieszkaniu. Teoretycznie – 2x w roku, w praktyce kłaczek w powietrzu jest zawsze…

- Królik to nie pies, nie wyjdzie z Tobą na spacer na smyczy. Nie zalecam smyczek dla królików, jeżeli chcesz wziąć królika na działkę czy podwórko – zrób zagrodę, zabezpiecz przed słońcem i dzikimi zwierzętami, wpuść tam królika i pilnuj, czy wszystko jest ok. Więcej o smyczkach u bydgoskich koleżanek: https://www.facebook.com/weterynarzsowa/posts/3274367502606719


Dlatego, po raz kolejny proszę, zanim zdecydujesz się na zwierzę, poczytaj o nim. Dowiedz się na co choruje, jak wygląda prawdziwe życie z królikiem pod jednym dachem, abyście miło spędzili te 10-14 lat wspólnego życia.

348 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie