Szukaj
  • lek. wet. Justyna Frańczak

Więcej niż jedno zwierzę? - Stado!

Myszki, myszoskoczki, koszatniczki, świnki morskie, szczury, szynszyle, czy króliki to zwierzęta stadne i powinny żyć w towarzystwie swojego gatunku. Chomiki, dla przypomnienia, to są SAMOTNICY. Żaden chomik nie toleruje osobników swojego gatunku. Trzymamy je pojedynczo. Zawsze.


-> MYSZY - samiczki żyją w zgodzie, możemy mieć kilka samiczek i zazwyczaj żyją w dobrej komitywie. Samce, aby mogli żyć w stadzie z reguły muszą być poddani zabiegowi kastracji, tylko nieliczni panowie dogadują się bez tego zabiegu.

-> MYSZOSKOCZKI – Trzymamy dwójkami – dwóch samców lub dwie samice. W większym stadzie może dojść do tragedii. Więcej o myszoskoczkowych relacjach poczytacie tutaj: https://www.gryzoniowy.pl/myszoskoczki

-> KOSZATNICZKI, SZYNSZYLE – te zwierzaki możemy trzymać w nieograniczonej ilości 😉 Stado samców dogada się ze sobą bez problemu, podobnie jak stado samic. Wiadomo, któryś osobnik może być bardziej zadziorny i nie chcieć żyć w takiej relacji, natomiast to kwestia charakteru, a nie płci.

-> SZCZURY oraz ŚWINKI MORSKIE, czyli kawie domowe – tutaj również istotny jest charakter. Jeśli zwierzak towarzyski to niekastrowani samce dogadają się z innymi samczykami, podobnie samiczki. Aczkolwiek ze względów medycznych zalecam kastrację samic (czyli zabieg ovariohysterectomii – usunięcia macicy wraz z jajnikami), aby uniknąć zmian na macicy, jajnikach oraz listwach mlecznych. Kastracja samców (usuniecie jąder) uchroni zwierzę przed zmianami jąder oraz może wpłynąć na jego usposobienie, czyniąc je bardziej łagodniejszym.

-> KRÓLIKI – tutaj sprawa się komplikuje… Stado? Tak, koniecznie, ale tylko po zabiegu kastracji. Jeżeli nie są kastrowani zazwyczaj nie są w stanie normalnie funkcjonować. Samice po osiągnięciu dojrzałości stają się terytorialne, atakują pozostałych członków stada. Samcom buzują hormony i pragną wszystko pokryć, dodatkowo znakują teren wystrzelonym w przestrzeń moczem. Po zabiegu, mówi się, że łatwiej łączyć samca z samicą, choć osobiście mam 3 chłopców i żyją bezproblemowo.


Mimo, że mamy XXI wiek, to słowo KASTRACJA budzi wciąż wiele kontrowersji. No bo jak to tak? Przecież to okaleczenie zwierzęcia. Może można to jakoś obejść?

„ To rodzeństwo, nie będą ze sobą robić dzieci”

„Mieszkają w osobnych klatkach, ale na wybiegi są puszczani razem, zawsze pilnujemy”

„Przez dzień się wspólnie bawią, ale na noc idą do osobnych klatek”

I nagle pojawia się ciąża… „Ale Pani Doktor! Skąd!?”

No właśnie stąd. Z tych chwil, czasem bardzo krótkich, robią się dzieci. Pamiętajcie, gryzonie i zajęczaki nie łączą się w pary, nie potrzebują randek, rozmów przy świetle księżyca, długiego poznawania się, żeby do czegoś doszło. Nabuzowany testosteronem samczyk wręcz rzuca się na samiczkę (czasem myląc gdzie ma przód, a gdzie tył 😉 ), kilka odpowiednich ruchów i jest już po sprawie… Uwierzcie, człowiek nawet nie zdąży się zorientować, zainterweniować, rozdzielić. I najważniejsze, dla zwierzęcia nie jest istotne czy wskoczyło na członka swojej rodziny, czy jest środek dnia, czy miejsce mniej sprzyjające. Po prostu ma misję do spełnienia – przedłużyć swój gatunek! I o ile przedłużanie gatunku to nic złego, to trzeba mieć o tym jakieś pojęcie.

„Chcemy, żeby Pusia miała młode, nasze dzieci się ucieszą 😊 Poznają cykl życia.”

Ok, ale…

1/ Czy znacie pochodzenie Waszych zwierząt? Jesteście pewni, że są zdrowe?

2/ Czy samica jest w odpowiednim wieku? Czy nie jest zbyt drobna, nie ma zbyt wąskiej macicy? Czy płody podczas porodu nie utkną w jej drogach rodnych?

3/ A co jak samiczka nie doniesie ciąży i płody w niej obumrą? Czy znajdziemy lekarza, który ją zoperuje? A jeśli zorientujemy się za późno i samica umrze?

4/ A jeśli samiczka umrze po porodzie? Co z miotem? Uśpicie? Czy będziecie wstawać co godzinę, aby wyparzyć strzykawki, zagrzać specjalne mleko, nakarmić młode, pomasować im brzuszki, wycisnąć mocz, bo same jeszcze nie potrafią. Ok, to się może udać jak jest 1-2 młode, a jak urodzi się, jak to bywa np. przy szczurkach, 12 młodych? Co wtedy? Jak wytłumaczycie sytuację dzieciom?

Pusia umarła, ale za to są młode, teraz dbajmy o nie przez kilka dni, zobaczymy jak powoli umierają bez mamy. Świetna nauka! Super sprawa dla psychologów i psychoterapeutów.

Znacie ten dowcip – Przychodzi sadysta do sklepu zoologicznego i pyta, czy są papużki nierozłączki? Tak? To poproszę jedną.

No więc tłumaczę… biorąc pod dach zwierzę, które jest stadne, ale trzymamy je w pojedynkę, znęcamy się nad nim. Naprawdę. Jeżeli chcemy samotnika, to weźmy chomika, albo poszukajmy w fundacjach zwierząt, które z jakichś powodów niestety muszą mieszkać same. Nie bierzmy młodych zwierząt z myślą, że nigdy nie doświadczą życia w stadzie. To nie fair.



„Wiemy, że Pusia to zwierzę stadne, ale sąsiad/kuzynka/brat szwagra też ma takiego zwierzaka, odwiedzają się”

To nie jest dobre rozwiązanie. Dla zwierzęcia każde takie spotkanie to stres. Nie dość, że jest zabierane z własnego domu to ląduje na terenie obcego osobnika. Ok, może się dogadują i zaczyna być im fajnie, a wtedy cyk, kończy się pora odwiedzin, wraca do swojej pustej klatki. Tak się nie robi.

„Pusia jest sama, ale kot/pies bawi się z nią przez pręty, córka też poświęca jej dużo czasu”

Zwierzę stadne potrzebuje kontaktu ze swoim gatunkiem 24h na dobę. Ma być obecne podczas codziennych zajęć, ma pomóc wyczyścić uszka, pokłócić się przy posiłku, a potem utulić do snu. Żadne inne zwierzę, czy człowiek tego nie zrobi. Choćbyśmy się bardzo starali.


Nie bądźmy egoistami. Nie skazujmy na życie w samotności zwierzęta stadne. Nie bójmy się kastracji, są specjalistyczne lecznice, które te zabiegi wykonują od lat i nie jest to dla nich żadne wyzwanie. Zawsze przed zabiegiem zwierzę jest dokładnie badane, w razie potrzeby zlecane są badania dodatkowe. Brak kastracji wiąże się z ryzykiem ropomacicza, guzów na macicy, jajnikach, listw mlecznych czy jąder. Lepiej zapobiegać niż leczyć.

120 wyświetleń1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie