Hipoglikemia u gryzoni - zagrożenie w podróży
- lek. wet. Justyna Frańczak

- 22 sty
- 1 minut(y) czytania
Transportując małe gryzonie, wielu opiekunów pamięta o ochronie przed mrozem: otulamy transporter kocem, dokładamy termofor, pilnujemy temperatury. I bardzo dobrze! Jest jednak coś, o czym mówi się zdecydowanie za rzadko...
HIPOGLIKEMIA – czyli zbyt niskie stężenie glukozy we krwi.

Małe gryzonie (myszy, chomiki, myszoskoczki itp.) mają bardzo szybki metabolizm. Dlatego w naturze (i w domu) jedzą niemal bez przerwy. W sytuacjach stresowych lub przy dużym wysiłku spada poziom glukozy. Podobnie jest u ludzi, właśnie dlatego na górskie wycieczki zabieramy ze sobą czekoladę albo inne przekąski: wysiłek i stres = szybsze spalanie cukru.
Dla gryzonia podróż w transporterze, czekanie w poczekalni, obce zapachy i dźwięki to ogromny stres i realny wysiłek energetyczny, a to oznacza zużywanie zapasów glukozy. Podobnie dzieje się po zabiegach chirurgicznych, w czasie choroby, przy osłabieniu lub wychłodzeniu. Dlatego tak ważne jest, by gryzonie miały dostęp do pokarmu, najlepiej smakowitego i znanego, który zachęci je do jedzenia i pomoże utrzymać prawidłowy poziom cukru we krwi.
Na moich pacjentów, tuż po wybudzeniu z narkozy, zawsze czeka tzw. „kulka mocy” ;) To uturlana kulka z kaszki zbożowej dla dzieci, wymieszanej z niewielką ilością wody. Często nie zdążą jeszcze dobrze otworzyć oczu, a już zaczynają ją skubać <3 I właśnie o to chodzi, o szybkie, łatwo dostępne źródło energii po stresie i znieczuleniu.
Pamiętajcie: zawsze, gdy przewozicie małego gryzonia, dorzućcie mu jedzonko i smaczki na drogę. Dla Was to „tylko godzina”, dla gryzonia, przy jego szybkim metabolizmie, to bardzo długi czas bez jedzenia. Zdarzało mi się niejednokrotnie, że rutynowa wizyta wymagała nagłej interwencji, ponieważ stres i przerwa w jedzeniu wystarczyły, by u małego pacjenta doszło do hipoglikemii.





Komentarze