Odrzucanie ogona

Pod żadnym pozorem koszatniczki nie wolno chwytać za ogon, bowiem bardzo łatwo go uszkodzić. W sytuacji zagrożenia koszatniczki mogą odrzucić końcówkę ogona. Autotomia jest mechanizmem który znamy u jaszczurek. Zwierzęta czujące zagrożenie, a tym bardziej chwytane od tyłu, mogą odrzucić ogon, by tylko on stał się zdobyczą drapieżcy. I co istotne, by zwierzę utraciło część ogonka, nie musi być za ogon ciągnięta siłą. Wystarczy stosunkowo lekki chwyt w momencie gdy zwierzę jest przestraszone i w ręce hodowcy pozostanie końcówka.

U koszatniczki odrzucony ogon nie odrasta, jak to jest np. u jaszczurek.



Gdy nasze zwierzę utraci część ogona następuje niewielkie krwawienie. Zwykle odrzucona zostaje pokryta włosem skóra, a ukazuje się nam ukrwiona tkanka okrywająca kościec. W przeciwieństwie do właściciela, koszatniczka nie odczuwa dyskomfortu. Nie odczuwa bólu, nie żałuje straty. Dla właściciela widok jest przykry. Okrwawiony kikut i oderwana skóra z kitką. Absolutnie nie należy podejmować prób nakładania na okrwawiony kościec tej oderwanej końcówki. Nie zrośnie się, a powstaje poważne ryzyko zakażenia.


(Fotografia wykonana bezpośrednio po odrzuceniu części ogonka)



Pozostała, okrwawiona część będzie sama obsychała. Taki stan nie wymaga interwencji chirurgicznej weterynarza. Już następnego dnia krew obeschnie:



W następnym dniu (dwa dni po utracie ogona):



A po około czterech dniach od utraty ogonka tkanka z kośćcem odpadnie.



Bezpośrednio po wydarzeniu w którym koszatniczka utraci część ogonka, można pozostałą część zdezynfekować, a jako podkład w klatce rozłożyć kawałki czystego papieru toaletowego i należy zadbać o to by uniknęła zabrudzenia zanieczyszczeniami zużytego podłoża w klatce. Nie należy panikować. Ogonek nie odrośnie, a rana sama się zagoi.

Gdyby jednak, po okresie gojenia i czyszczenia przez koszatniczkę na końcówce ogonka widoczny byłby krąg kości, to może być potrzebne chirurgiczne usunięcie tego jednego kręgu i zaszycie nowej ranki.



Dla doświadczonego weterynarza to zabieg drobny. Po powrocie zwierzęcia do domu trzeba tylko zwrócić uwagę, by sobie nic z tą zoperowaną końcówką nie robiła.

Zwierzę bez kitki na końcu ogonka jest takie samo, charakter mu się nie zmienia, nie jest lękliwe. Tak samo jak wcześniej potrzebuje standardowej opieki.

Wniosek? Pod żadnym pozorem, nie łapiemy koszatniczki za ogon! Jeśli jednak zwierzę utraci ogon nie panikujemy. Dbamy o wygojenie miejsca po utraconej końcówce, a w razie opisane wyżej komplikacji idziemy do weterynarza.

lek. wet. Justyna Frańczak