Żywienie

Wybiegi

Na obowiązkowe, dłuższe wybiegi, trzeba wybrać takie miejsce w domu, które będzie można dobrze zabezpieczyć oraz po spacerku dość łatwo posprzątać. Wszystko to ma na celu tak ochronić nasze mienie przed stratami materialnymi, jak, co ważniejsze, nie doprowadzić do choroby, skaleczenia albo nawet śmierci naszego małego penetratora.
Należy pamiętać, że koszatniczki to bardzo ciekawe stworzenia, starające wcisnąć się w każdą dziurkę, wdrapać na każdy mebelek czy półeczkę, wszystkiego spróbować i wszystko odpowiednio oznaczyć w swoisty dla nich sposób: moczem. Siuśki deguska zmyć jest łatwo z takich materiałów jak linoleum, płytki i gładkie kamienie. Trudniej poradzić sobie z nimi, jeśli w grę wchodzi drzewo. Na drewnie, nawet po wielokrotnym umyciu, mogą pozostać ślady moczu.
Podczas wybiegu, usuwamy z tej części pomieszczenia wszelkie doniczkowe i cięte kwiaty, gdyż większość z tych roślin jest dla naszego zwierzątka trująca.
Trzeba również pamiętać o ząbkach naszych milusińskich, które uparcie będą próbowały wgryźć się w każdy materiał jaki na wybiegu napotkają nie bacząc na to, iż chodzi o nasze drzwi, kable, pilota, telefon, komodę mamy, szafkę na ręczniki, nowy mebel pod umywalkę, książkę czy coś innego. Wszystkie te rzeczy trzeba dobrze zabezpieczyć, podnosząc wyżej w rejony niedostępne dla deguska, chowając pod wałkami z grubych ręczników, zabezpieczając kartonami, karimatami itd...
Szczególną uwagę zwróćmy na zabezpieczenie wszelkich przewodów elektrycznych, antenowych i innych.
Jeśli wypuszczamy nasze pieszczochy w łazience, to pamiętajmy o dokładnym posprzątaniu jej przed wybiegiem. Trzeba koniecznie usunąć stamtąd wszelkie środki chemiczne tak, aby nie znalazły się w zasięgu malutkich łapek czy badających wszystko ząbków. Zabierzmy w niedostępne miejsce proszki do prania, środki do sprzątania, lekarstwa. Pamiętajmy o dokładnym zamknięciu toalety i wypuszczeniu wody z wanny, żeby ciekawskie maluchy nam się nie potopiły. Uważajmy, żeby nie mogły wskoczyć na umywalkę, ani w żadne takie miejsce z którego łatwo mogą się ześliznąć i spaść z za dużej dla nich, niebezpiecznej dla zdrowia i życia, wysokości.
Aby zapewnić zwierzątkom jak największą ilość zdrowego ruchu, przygotowujemy na wybieg kilka zabawek, które zainteresują koszatniczki. Mogą to być tekturowe rurki, pudełeczka, niezbyt wysokie kocie drzewka, karuzele, kocie maty do ścierania pazurków, naczynie z piaskiem do kąpieli, patyki, konarki itd.. Można położyć na wybiegu kostkę wapienną , przyczepić gdzieś sepię, podrzucić kilka papierowych chusteczek i innych rzeczy, według inwencji.
Jeśli jednak trudno nam wypuszczać zwierzaki w salonie, którego z jakiegoś powodu nie można odpowiednio zabezpieczyć ani w łazience, to dobrym rozwiązaniem na bezpieczne wybiegi jest specjalny metalowy kojec:



Wystarczy wtedy położyć pod zagrodą , odpowiedni kawałek linoleum, urozmaicić go zabawkami i wypuścić koszatniczki.

UWAGA!
Podczas wybiegów, zarówno w pomieszczeniu, jak i w metalowym kojcu nie zostawiamy koszatniczek bez nadzoru. Nie chodzi o to, aby non-stop śledzić każdy ruch naszego pupila, ale pilnować, czy przypadkiem nie przedostał się przez zabezpieczenia, wskoczył za wysoko lub opuścił metalowy kojec.

Wybieg w łazience:



Kocie drzewko:



Kula spacerowa:

Nawet najbardziej przeźroczysta, tocząca się szybko kula, nie zapewni zamkniętemu w niej osobnikowi wielu widoków, pomimo iż tak jest właśnie reklamowana. Zwłaszcza koszatniczce, bo jest to zwierzę, które orientuje się w terenie nie tylko przy pomocy wzroku i węchu, ale przede wszystkim, przy pomocy wąsów/wibrysów. To dzięki nim, zwierzątko, doskonale lokalizuje swoje położenie wobec otaczających je przedmiotów i innych osobników. Dzięki nim doskonale radzi sobie w nocy i w podziemnych norkach w jakich żyje na wolności. Zamknięcie deguska w kuli, w której wibrysy stale będą dotykały jej ścianek powoduje że zwierzątko zaczyna panikować i automatycznie... ucieka. Biegnie więc na oślep, żeby wydostać się z pułapki, której działania ani przeznaczenia nie rozumie. Taki bieg w kuli, to nie jest żadna zabawa pomimo, iż za taką, przez zadowolonego właściciela może być uznana. Nie można porównać tego, co zamknięte w kuli, zdezorientowane zwierzę wyprawia do prawdziwego, wolnego biegu, który powinniśmy mu zapewnić. Nie można tez porównać emocji "puszczania w kuli" do emocji prawdziwego wybiegu.
Dodajmy do tego stres zwierzęcia, spowodowany nieustannym obijaniem się gadżetu o meble nie mówiąc już, o możliwości jego niekontrolowanego upadku na niższy poziom mieszkania albo - co jeszcze gorsze i często tragiczne w skutkach - upadku w kuli ze schodów.
A co z odchodami jakie zwierzątko z siebie podczas takiego "wybiegu" wydala? Jeśli jego własne kupki niekoniecznie muszą je pobrudzić, to mocz już jednak - tak.
Kolejną, bardzo istotną sprawą, jest trudne wietrzenie kuli, co zestawione z możliwością przegrzania się zestresowanego zwierzątka, które źle znosi wysokie temperatury i długotrwałe zmęczenie, może być tragiczne w skutkach.
Pamiętajmy, ze z takiej pułapki zwierze samo wyjść nie może. Nie może uskoczyć ani nigdzie się schować ze swoim strachem na jakie zostało narażone. Nie ma innego wyjścia jak biec..
Jakby tego było mało, kula ma jeszcze taką wadę, ze poruszający się w jej wnętrzu kręgosłup nie jest ustawiony w pozycji anatomicznej, co może prowadzić do jego urazów albo do trwałych uszkodzeń.

Reasumując: kula spacerowa, to niezdrowy i niepolecany dla koszatniczki gadżet. Nie zapewni naszemu pupilowi ani potrzebnego mu kontaktu z otoczeniem ani właściwej zabawy którą jesteśmy zwierzątku winni.

Istotą wybiegów, jakie dobry opiekun ma zapewnić swoim zwierzętom jest to, aby mogły pobyć w otoczeniu obszarowo większym niż codzienna klatka, podskakiwać (podskakujące wysoko w górę na czterech łapkach, jak na sprężynkach, koszatniczki, to widok bezcenny), biegać według własnej potrzeby; bardzo szybko albo bardzo wolno, łapkować z innymi osobnikami ze stada, przeskakiwać na różne poziomy, pogryzać co sie da, penetrować otoczenie za pomocą wszystkich dostępnych zmysłów i wszystko dokładnie przy okazji oznaczyć.

Jeśli dla tak rozumianego wybiegu nie mamy w domu ani miejsca ani czasu, to po prostu nie decydujmy się na tak wymagające zwierzątko jakim jest koszatniczka.

autor: alja9

KOŁOWROTEK

Na rynku mamy do wyboru i do koloru kołowrotków, karuzel i dysków do biegania. Ale nie wszystkie są odpowiednie dla naszych milusińskich. Przed zakupem kołowrotka trzeba zadać sobie podstawowe pytanie: co powinien mieć w sobie dobry kołowrotek dla koszatniczki?

Powinien mieć:
- odpowiedni rozmiar, czyli średnicę minimum 28 cm a najlepiej 35 cm. Rozmiar w tym wypadku ma duże znaczenie, gdyż nieprawidłowo dobrany (czytaj za mały) wpływa na kręgosłup koszatniczki, powodując w trakcie biegu nienaturalne wygięcie kręgosłupa w łuk. Konsekwencją takiego doboru kołowrotka jest obciążenie kręgosłupa, które może prowadzić do zmian zwyrodnieniowych, przewlekłego bólu i dyskopatii.
- kołowrotek powinien mieć jednolitą powierzchnie do biegania, która zapobiega powstawianiu ran na łapkach, zwichnięciom, utracie pazurków czy złamaniom. Jeśli wybierzemy kołowrotek z pręcikami lub kratką, możemy naszego podopiecznego narazić na szereg zranień i poważnych kontuzji, przez zahaczenia lub wpadające łapki między szczebelki kręcącego się kołowrotka.
- wsporniki kołowrotka powinny być skonstruowane w taki sposób, by w momencie ich krzyżowania się z poprzeczką nie mogły spowodować urazu. Najlepiej, by wsporniki kołowrotka biegły w górę, wówczas wspomniane dwa elementy mijają się w górnej części kołowrotka. Zwierzęta oczywiście wskakują i wyskakują (najczęściej w biegu) jedynie w dolnej części. Tak zbudowany kołowrotek chroni naszego milusińskiego przed niefortunnym wypadkiem jakim jest tak zwany „efekt nożyc”, szczególnie gdy z jednego kołowrotka korzystają dwie lub więcej koszatniczek. Gdy dojdzie do takiego wypadku poszkodowana koszatniczka zostanie zaklinowana a nawet w ekstremalnych przypadkach może dojść do śmierci zwierzaka.

„efekt nożyc”

Źródło zdjęć: http://hamster-info-net.blogspot.de/201 ... ehoer.html

Przykład bezpiecznego kołowrotka:


- dobry kołowrotek to drewniany kołowrotek lub jednolicie metalowy. Przy drewnianym trzeba się liczyć z wymianą takiego kołowrotka po pewnym czasie, gdyż nasze koszatniczki nie omieszkają poświęcić mu również uwagi i zaangażowania w stylizację ząbkami  . Przy metalowym kołowrotku trzeba zwrócić uwagę, aby był z materiału nierdzewnego, gdyż nasze pociechy z umiłowaniem w biegu będą posikiwać!




Źródło zdjęć: Google

Gdy już wiemy jaki powinien być nasz kołowrotek, możemy zabrać się za zakupy. Jest jednak jeszcze drobne „ale” na które trzeba zwrócić uwagę. W żadnym wypadku nie kupujemy kołowrotka, karuzeli i dysku wykonanego z plastiku! Plastik jest materiałem miękkim i łatwym do pogryzienia przez nasze zwierzaki, dodatkowo może zostać zjedzony i doprowadzić do zatrucia! Plastikowi mówimy stanowcze NIE!

Alternatywą dla kołowrotka i karuzeli jest dysk (talerz) do biegania. Podlega on podobnym zasadom co kołowrotek:
- minimalna średnica 30 cm najlepsza 40 cm
- płaski lub lekko nachylony (tylko kilka stopni )
- wyłącznie drewniany na stabilnej podstawie
- nie może być obity materiałem, gdyż mogą się o niego zahaczać pazurki co może skutkować ich wyrwaniem.


Źródło zdjęc: Google

Co w takim razie kiedy mamy już kupiony kołowrotek i okazuje się, że jest nieodpowiedni a nie mamy funduszy na nowy?

W wypadku kołowrotka metalowego odpowiedniej średnicy ( min. 28 cm ) z prętami lub siateczką, zostaje nam zrobienie nakładek z materiału ( dżinsu ) po wewnętrznej stronę kołowrotka w celu zasłonięcia dziur i przerw. Niestety jest to metoda mało wydajna bo materiał trzeba często zmieniać i mocowanie jego jest dość trudne. Taki kołowrotek możemy ściągnąć z metalowego stelaża i samodzielnie z drewnianych elementów, kilku śrubek i nakładek wykonać mocowanie boczne z stabilną podstawą takiego kołowrotka, zmieniając go w bezpieczniejszą wersję bez „efektu nożyc”. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie tymczasowe, zdecydowanie lepiej jest kupić porządny nowy kołowrotek lub dysk. Mniejsze kołowrotki do kosza!

UWAGA!
Żaden kołowrotek, karuzela czy dysk nie zastąpi wybiegu koszatniczkom, jest to wyłącznie dodatek do klatki zapewniający rozrywkę i rozładowanie energii. Absolutną koniecznością są wybiegi minimum 1 godzinę dziennie i odpowiednich wymiarów klatka.

Autor: Lootka
Korekta: Jacek

lek. wet. Justyna Frańczak